Pierwszy dzień w naszej greckiej szkole
Pierwszy dzień był dla nas zdumiewajqcy. Zobaczyliśmy, że szkoła z którą współpracujemy w ramach eTwinning jest po prostu wyjątkowa. Cały budynek to tylko wejście, przedsionek od którego odchodzą pokoje...5...w tym jedna pracowania ,komputerowa' z 12 komputerami w piwnicy. Toalety na zewnątrz...wyobrażacie to sobie?? Boisko to po prostu podwórko...wejście do szkoły z 2 koszami na grę w piłkę...nie ma dużego boiska do spędzania przerw, nie ma korytarzy, żadnych pięter...schodów...stołówki ani automatu z przekąskami czy napojami. Toalety jak z poprzedniej epoki. To wszystko utrzymane w niesamowitej czystości z wyraźnym naciskiem na poszanowanie i szacunek do tego co mają również z sentymentem do przeszłości. Szkoła została bowiem założona przez Amaranteois'a który w 1911 roku otworzył ją dla egipskich dzieci po to aby uczyły się greckiego. Taki budynek więc na tamte czasy wystarczył. Sama szkoła przetrwała do dziś a budynek z uwagi na jego unikalny styl i zabytkowy charakter pozostał w niezmienionej formie. Pani dyrektor Vassiliaki i nauczyciele sami opowiadają jakim problemem organizacyjnym i dydaktycznym muszą sprostać. Mimo to zawsze są uśmiechnięci, życzliwi i niesamowicie oddani swojej pracy. Zastanawiamy się czy to za sprawą tego minimalistycznego budynku czy to po prostu grecka kultura a może ludzie. Chyba wszystkiego po trochu. Natomiast pani z którą współpracujemy Despina wielokrotnie podkreśala, że uwielbia swoją szkołę i chce ją zachować w niezmienionej formie.
To wszystko skłania nas do głębokich przemyśleń...czy wszystko to co mamy w naszej szkole jest aż tak niezbędne?? Czy doceniamy to co mamy? Czy możemy podzielić się tym z innymi?? Czy czasem jeśli nie mniej to znaczy więcej?? Mniej czasu z telefonem, światem wirtualnym a więcej czasu z żywym człowiekiem. Nikt z nas przecież dziś nie używał telefonu a spotkaliśmy fantastycznych ludzi na żywo..może zawiązały się przyjaźnie?



Komentarze