DO OPERETKI PO MIEJSKIE LEGENDY - TRZECI DZIEŃ ERAMUS+ W GIRONIE
Trzeci dzień mobilności przeniósł nas poza L’Escala - do miejscowości Girona, gdzie czekały na nas typowo kulturowe zajęcia i totalnie nietypowe atrakcje.
Już od rana, wspólnie z uczniami klas piątych i szóstych, wyruszyliśmy busami do Auditori Palau de Congressos de Girona, gdzie czekało na nas wyjątkowe wydarzenie – spektakl operetkowy. Operetka, choć kojarzona z klasyką, okazała się zaskakująco przystępna i pełna energii. To forma teatralna łącząca muzykę, śpiew, dialogi i humor, dzięki czemu nawet młodsza publiczność z łatwością wciągnęła się w przedstawienie. Barwne kostiumy, dynamiczna gra aktorska i lekka, często komediowa fabuła sprawiły, że spektakl był nie tylko spotkaniem ze sztuką, ale też po prostu świetną rozrywką.
Po kulturalnym początku dnia przyszedł czas na coś bardziej „ziemskiego” – piknik w parku i drugie śniadanie na świeżym powietrzu. Chwila odpoczynku szybko jednak ustąpiła miejsca kolejnym aktywnościom. Uczennice wyruszyły na spacer po mieście, który połączony był z grą terenową. Ich zadaniem było odnalezienie najważniejszych punktów Girony oraz poznanie związanych z nimi legend. Na trasie znalazła się m.in. imponująca Katedra Santa Maria w Gironie, klimatyczne ogrody oraz średniowieczne mury miejskie, po których spacer dostarczył nie tylko widoków, ale i lekkiego sprawdzianu kondycji. Nie mogło zabraknąć przejścia przez jeden z jego najbardziej charakterystycznych punktów – Pont de les Peixateries Velles, znany jako most Eiffla. Ta czerwona, ażurowa konstrukcja została zaprojektowana przez firmę Gustave Eiffel jeszcze przed powstaniem słynnej paryskiej wieży.
Najciekawszą z legend była ta o czarownicy, która – według miejscowych opowieści – rzucała kamieniami w mieszkańców, za co została zamieniona w kamień. Jedną z najlepszych – i zdecydowanie najbardziej nietypowych – tradycji było natomiast spotkanie z El Cul de la Lleona, czyli słynną rzeźbą lwicy wspinającej się na kolumnę. Zgodnie z lokalnym przesądem, aby zapewnić sobie powrót do Girony, należy… pocałować ją w tylną część ciała. Tak, dokładnie tak. Niektóre tradycje najwyraźniej powstały tylko po to, żeby turyści mieli co opowiadać po powrocie. Nie zabrakło też niespodzianek wśród lokalnych smaków. Uczennice spróbowały tradycyjnego słodkiego przysmaku – xuixo wymawianego mniej więcej „siusiu”, czyli podłużnego, smażonego ciasta wypełnionego kremowym nadzieniem. Brzmi zabawnie, ale smakuje zdecydowanie dobrze.
Po intensywnym zwiedzaniu przyszedł czas na lunch przygotowany przez szkołę, który zjedliśmy na polanie, a następnie na wspólne gry i zabawy integracyjne z hiszpańskimi rówieśnikami. Była też chwila na wizytę w sklepie z pamiątkami i – jakżeby inaczej – lody, które w takich okolicznościach smakują zawsze lepiej.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Komentarze